Nie miałam pojęcia jak zareagować - śmiać się czy płakać? Spoglądałam
tylko z niemym zaciekawieniem na tarzającego się wilka, zastanawiając
się czy nie dostał padaczki mózgu.
- Przepraszam, ale co to jest bigos? - wybąkałam. Wilk rzucił mi szalone
i psychiczne spojrzenie. Skuliłam się karcąc się za niewiedzę.
- Bigos... - spojrzał w niebo, jakby oczekiwał na deszcz majonezu z keczupem. - ...To Bóg.
Uniosłam zaciekawiona uszy. Wiedząc już jak mam zareagować, odwróciłam tabliczkę na drugą stronę i wybazgrałam:
"Bigos - tutejsze bóstwo."
Może powinnam zapytać o ich religię i wyznawstwo? Jednak to zdawało się
być nie na miejscu. Ethan wznowił swoje dzikie dęsy na trawie. Nie
wiedząc co mam zrobić, zaczęłam się zbierać, obawiając się o swoje
życie. Wsadziłam tabliczkę w szczękę. Ethan podniósł uszy.
- Idziesz już?
- Em...... Tag jabgy.... - wycedziłam przez zaciśnięte kły na drewnie.
- Chętnie cię odprowadzę! - zaproponował, a ja nie potrafiłam odmówić.
Spiętym krokiem ruszyłam leśną śnieżką, kiedy basior podskakiwał od
drzewa do drzewa łapiąc przypadkowe przedmioty i wykrzykując losowe
słowa.
Sądzę, że powodem jego zachowania jest negatywne oddziaływania czynników zewnętrznych.
Kiedy magicznym cudem, ścieżka się skończyła ukazując rozwidlenie, zatrzymałam się.
- No, to już tutaj - wybąkałam. Ethan rozejrzał się ciekawie po okolicy, wybijając rytmy ogonem.
- Okey. To ja wracam do siebie. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy? -
rzucił mi spojrzenie pełne nadziei, a ja odniosłam przyjemne wrażenie,
że chłopak mnie polubił.
- Watashi.. So, pewnie tak... - wyrzuciłam, starając się przywrócić pewność głosowi. Ethan uśmiechnął się.
- No to cześć!
Odchodząc rzucił jeszcze.
- Niech bigos będzie z Tobą!
Chcąc, aby odpowiedzią na ten okrzyk nie było moje milczenie, zawołałam bezmyślnie.
- Nawzajem!
Odprowadziłam Ethana wzrokiem, po czym odwróciłam się w stronę polany na której znajdowała się jaskinia moja i Daniela.
Na moje nieszczęście właśnie tam stał.
- Coś ty taka czerwona? Zakochałaś się w kimś czy co? - rzucił słabym
żartem, a ja odpowiedziałam mu morderczym spojrzeniem. - Zwiedziłaś
tereny? Poznałaś kogoś?
- Tak... I nie.- urwałam. Daniel uniósł pytająco brew, dając mi znać, że mam kontynuować. Wzięłam głęboki oddech.
- Zwiedziłam tereny. Są naprawdę piękne. Znalazłam fajną polanę.
Zrobiłam jej rozprawkę, patrz! - pokazałam mu dumnie tabliczkę, na którą
nawet nie spojrzał. - I... poznałam chłopaka.
Daniel zagwizdał, a ja powstrzymałam się od odruchu przywalenia mu w twarz.
- Który to? Z jakiego klanu? I faajny? - dopytywał się, a ja jako potulna siostra odparłam.
- Ethan. Nie wiem. Zdaje się być spoko... Tylko trochę ma... rozwiniętą wyobraźnię. - ujęłam.
Daniel zaśmiał się.
- Ah on - odparł jakby to wszystko wyjaśniało.
- Mogę cię o coś zapytać?
- Wal.
- Kim jest Bigos?
Brat dostał ataku śmiechu, a ja obrażona faktem, że moje prawo do
pytania zostało obśmiane i zlekceważone, odeszłam, czekając na następny
dzień.
<Eth? ^^>
WTF? XDD umieram!! XDD
OdpowiedzUsuńCzeemusz? :D
Usuń