Przełknęłam nerwowo ślinę, mój pysk pokrył się dorodnym rumieńcem.
Zawsze tak reagowało moje ciało, gdy rozmawiałam z płcią przeciwną.
Mieszałam się w słowach. niewidzialna ręka ściskała mnie za gardło,
byłam spięta. Opuściłam uszy, starając się opanować.
- Jasne, spoko. - wiedziałam, że te słowa nie miały sensu, ale nie
mogłam znaleźć innej odpowiedzi. Ethan wydawał się być równie
zmieszany, ale nie okazywał tego tak bardzo. Nastała kolejna niezręczna
cisza. Wbiłam łapy w ziemię, aby pozbyć się uczucia bezrobocia. W głowie
zaczęłam szukać przeróżnych pretekstów, którymi mogłabym się uwolnić z
tego niezręcznego momentu.
- Okeeej.. Czy mogłabym wrócić do swojej rozprawki? - zapytałam
nieśmiało,wbijając wzrok w ziemię. Ethan zamerdał ogonem z ulgą,
ciesząc się ze złamania napiętej atmosfery.
- Jaasne. Właściwie, na czym to polega? - rzucił łakome spojrzenie na moją sfatygowaną tabliczkę,
- Oh, to... emm.. - zaczęłam używać gestykulacji aby pomóc sobie się wysłowić. - To...no...
Ethan ułożył łapy w geście oznaczającym "Spokojnie!"
- Nie martw się, słonko, po prostu sobie popatrzę! - wyszczerzył zęby. Opuściłam uszy.
- Oh... Okey.. - nastała kolejna cisza,a ja nie wiedząc co powinnam
teraz zrobić, niezdarnie sięgnęłam po tabliczkę, i usadowiłam się w tym
samym miejscu skąd mnie wyrwano.
Ethan wymościł się kilka kroków nade mną, i zaglądnął mi przez ramię.
Czułam jego obecność nad sobą, co rozpraszało moje zmysły. Nie mogłam
się skupić. Zmieszałam się. Aby zrobić cokolwiek, rzuciłam spojrzenie na
otaczające mnie wzgórza, starając się zanalizować teren. Niezdarnie
wydłubałam na tabliczce kreskę, myląc się w kaligrafii.
- Co to za chińskie znaki? - zapytał Ethan gwałtownie.
Nabrałam odwagi.
- Nie chińskie, tylko japońskie - odparłam z lekką wyrozumiałością. - Służą mi do zapisków obserwacji.
- Czyli inaczej sztuczna pamięć dla leniwych? - zgadywał wilk. Nie do końca o to chodziło,ale chciałam być miła więc odparłam:
- So, mniej więcej o to chodzi.
Spojrzał na mnie niezrozumiale, trawiąc pierwszą sylabę jaką
wypowiedziałam. Zupełnie zapomniałam, że tutejsze wilki nie znają
japońskiego.
- Oh, to oznacza "tak" - wymówiłam to słowo niezgrabnie. Wolałam jednak mówić po japońsku, wychodziło to owiele płynniej.
< Ethan? Wybacz, za ilość,ale siostra zatruwa mi życie, stojąc nade mną i dostając padaczki>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz