Którą ścieżkę wybierasz?

piątek, 15 maja 2015

Od Ethan'a cd. Cheshire

- Uuuuu! Miło mi cię poznać panno Chester - brwi poszły w ruch.
- Ugh...
Wadera skrzywiła się i pacnęła łapą w czoło.
- Ja natomiast jestem Ethan. I nie nie mów mi Edzio - wyszczerzyłem się.
- W porządku Edzio - puściła do mnie kolejne oczko. - nie zapomnę.
Wstała i machając ogonem na boki odeszła. Długo jeszcze widziałem jej uszy wystające ponad wysoką trawę. Siedziałem tam gdzie siedziałem, przesuwając delikatnie ogonem po ziemi i rozważając jedną propozycję. Iśc za nią? Cóż, nie miałem nic lepszego do roboty, a ta wadera była nad wyraz ciekawą osobą. W błękitnych oczach widniał u niej łobuzerski błysk. Takie błyski to ja lubię. Uśmiechnąłem się pod nosem, chyba sam do siebie i nie czekając dłużej pobiegłem za waderą.
Łapy uderzały miarowo, jakby ze stałym rytmem. Zaśmiałem się w duszy. Uwielbiałem biegać. Gdy wiatr tarmosił moje futro a oddech przygody czającej się gdzieś daleko łaskotał w nos, czułem, że jestem całkowicie wolny. Mógłbym biegać i biegać i nadal mieć energię. Myślę sobie, że latanie też byłoby fantastyczne. Zawsze jako mały szczeniak chciałem nauczyć się latać. Cóż, zazwyczaj próby wzlecenia w niebo, kończyły się zmiażdżonym czołem i siniakami. Ile ja bym dał za parę skrzydeł.
Westchnąłem i omal nie przywaliłem w rudą postać przede mną, która do tego momentu szła spacerkiem przed siebie. Wbiłem przednie łapy w ziemię, co spowodowało nagłe wypie*dolenie się na pysk.
Cheshire wybuchła śmiechem na widok mnie uwalonego po uszy ziemią. Wyplułem obrzydlistwo i spojrzałem na waderę. Wyglądała jakby miała ze śmiechu wyzionąć ducha i paść trupem na ziemie przedemną.
- Ha-Ha-Ha. Bardzo śmieszne - wystawiłem język.
- Owszem! Gdybyś widział swoją mordę podczas zetknięcia z ziemią! To było najpiękniejsze pięć sekund w moim życiu - Cheshire otarła wyimaginowaną łzę spod oka.
- Cóż, miło, że się cieszysz - wzruszyłem ramionami i podniosłem się z ziemi.
Odwróciłem głowę aby przyjrzeć się swojej sierści. Na szczęście ziemią uwalnony miałem tylko mój krzywy ryj.
- No to pięknie - stwierdziłem z uśmiechem odwracając głowę na dawne miejsce.
- Wiedziałam, że za mną pójdziesz - oznajmiła z dumą Chester.
- Uhm... - kiwnąłem delikatnie łbem. - kontynuuj.
- Niet.
Pokręciła głową i odwróciła się. Ruszyła truchtem w las. Co miałem robić? Dotrzymałem jej kroku i spojrzałem w jej oczy, z których ziała radocha.
- Gdzie leziesz? - zapytałem unosząc brwi.
- Nie wiem - odpowiedziałą z satysfakcją - ale się dowiem jak tam dotrę.
- Aha, to zrozumiałe - odparłem tonem filozofa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez Jill