Którą ścieżkę wybierasz?

piątek, 15 maja 2015

Od Demeter CD historii Idesa

Z pozycji siedzącej przeszłam do leżenia. Wydawał się być miły i...hm...jakiś taki skromny i nieśmiały. Uśmiechnęłam się by dodać mu odwagi.
- Tak mieszkam tu. Mam własną watahę, a bardziej klan. Może masz ochotę dołączyć?- spytałam. Nie wiedziałam czy basior posiada własne miejsce na ziemi, więc zaoferowałam mu kawałek mojego. Basior skrzywił pysk i przysiadł koło mnie.
- Nie zbyt....ja wolę być....no wiesz. Nie mieć zobowiązań- wyjaśniał okrężnie. Trochę mnie to zasmuciło, jednak była taka możliwość i byłam na to przygotowana.
- Rozumiem- wstałam i to chyba naprawdę go zmieszało, gdyż skulił się trochę i położył uszy- więc będziesz wolny.
- Ja mogę się stąd zabrać, jeśli chcesz....-powoli zaczął się wycofywać.
- Nie, nie! Możesz tu zostać! Istnieje takie coś jak...wolne wilki- zaczęłam opowiadać- przybyły tu znacznie później niż moi przodkowie, ale zawsze są mile widziani, znaczy przez mnie....nie wiem jak moje plemię...ugh...no tak.
- Czyli zostać mogę?- spytał podnosząc uszy co w skutek wyszło naprawdę słodko.
- Pewnie! Jestem bardzo otwarta na nowe przyjaźnie- odpowiedziałam. I nastała niezręczna cisza. Siadłam na trawie i spojrzałam na piękny, czerwony mak. Siadł na nim motyl z tak soczystymi kolorami na skrzydłach, że aż można było pomyśleć o nich jak o innych stworzonkach. Gdy motyl odleciał ciepły wiatr stargał me futro. Spojrzałam na basiora i podrapałam ziemię pazurami. Uspokoiłam oddech i po chwili znów zaczęłam rozmowę.
- Może pokazać ci tereny, co?
- Hm? Nie, nie dam sobie sam radę- odparł z uśmiechem ewidentnie wyrwany z zamyślenia. Mruknęłam coś miło i znów wpatrzyłam się w przyrodę. Tym razem spojrzałam na niebo. Zamknęłam oczy i wciągnęłam wiosenne powietrze. Poczułam jak łodygi kwiatów oplatają mi łapy. Jeden nawet dostał mi się za ucho. Wysunęłam z ziemi kilka diamentów i porozbijałam je łapami tworząc pył który porwał wiatr.
- Bardzo ciekawe moce- powiedział nagle Ides a ja wręcz krzyknęłam. Zapomniałam o nim.
- Tak dzięki...a ty jakieś masz?- moje pytanie zabrzmiało banalnie i wręcz wyzywająco.
- Pewnie! Jednak są ściśle związane z nocą....i wiesz...nie wiem czy chcesz zobaczyć....- mówił, lecz ja wlepiałam w niego wzrok jak zaczarowana. Po chwili westchnął i po upływie kilku chwil na niebie pojawiła się piękna zorza. Patrzyłam na to zjawisko z wielkim podziwem. Niesamowite jak niektórzy umieli panować nad niezwykłymi rzeczami, a ja? Ledwo umiałam panować nad swoimi...poczułam smutek który zaczął mną szargać. Westchnęłam i nagle wielki jasny kryształ wystrzelił z ziemi koło mojego pyska.
- JASNA CHOLERO!- wrzasnęłam i odskoczyłam. Mój towarzysz zrobił to samo, chodź siedział daleko. Podeszłam i obejrzałam kamień. Po praz pierwszy udało mi się wywołać coś tak....wielkiego!
- Co to za kryształ?- spytał zaciekawiony też podchodząc.
-Wulfenit...rzadki jak cholera, skąd...jak ja to...?- nie wiedziałam co powiedzieć. To dla mnie nowość by coś takiego zrobić.
- No widzę, że też czasem nie panujesz nad tym- zaśmiał się przyjaźnie a ja to odwzajemniłam.

<<Ides? :3>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez Jill