Three Ways of Life

Którą ścieżkę wybierasz?

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Ostatnia szansa...

Od reaktywacji klanu nikt się nie odezwał... Ale mam dla was propozycje. I dla Demeter również. To tak... Będziemy mieć naszą własną GRĘ. Będzie podobna do Simsów, tylko wilki i wszyscy razem... Wiecie o co chodzi. Będziemy się logować i grać jako postacie z waszego formularza. Gra była planowana już w pierwszej edycji TWOL'a, jako podziękowanie, że jesteście z nami. Jednak wataha upadła... Mam pewien warunek, by gra znalazła się na blogu:

Jeśli Demeter reaktywuje klan - to ta propozycja:
~ po 5 członków w każdym klanie do końca sierpnia

Jeśli nie:
 ~ 5 członków w moim klanie do końca sierpnia

Gra będzie aktualizowana co tydzień, by usunąć wilki, które odeszły i dodać nowe.
Aby gra utrzymała się na blogu jest jeden warunek:
~ co najmniej 5 aktywnych wilków z każdego klanu

Jeśli gra się pojawi, dodam zasady używana jej.
~Nigthmare

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Coś jest nie tak!

Coś jest chyba nie tak! Nikt nie pisze.... Ja robię tak: usuwam wszystkie postacie, oprócz mojej, a was proszę o ponowne przysłanie formularzy... Jednym słowem, reaktywuje klan!

~Nightmare

niedziela, 24 maja 2015

Od Arcadii

W pewnym momencie zwiedzania terenów, namierzyłam zagubioną młodą sarnę. Samica niespokojnie strzygła uszami, stojąc na środku małej kotlinki. Ja sama, siedziałam na pagórku i obserwowałam zwierzę. W słońcu połyskiwało złotą sierścią. Rozglądało się niespokojnie, odłączyła się od stada. Sarna "zaszczekała kilka razy" po czym kręcąc głową ruszyła do przodu. Śledziłam ją, choć byłam najedzona. Robiłam to dla zachcianki.
W końcu zwierzę dostrzegło mnie i ruszyło pędzem przez polanę. Z uśmiechem przyklejonym do pyska, gnałam za nią. Coraz szybciej przebierając łapami skęciłam w prawo i zbiegłam po zboczu. W końcu natrafiłam na ten sam to co sarna, a teraz jej kopyta prawie uderzały mnie w pysk. Przyspieszyłam jeszcze raz i zrównałam się z sarną. Tamta wydała wz siebie wystraszony pisk i skręciła. Zrobiłam to samo. Mignęłam jak strzała i teraz to ona biegła za mną. Przez chwilę była zdezorientowana, lecz prawie natychmiast zawróciła. 
Ze śmiechem zrobiłam to samo. Jak ja lubię wyścigi.
W oczach sarny dostrzegałam panikę. Nie miała się czego bać, przecież nie miałam złych zamiarów. 
Nagle jednak zwierzę zaczynało się męczyć. I tak już czułam dla niej podziw, że umiała wytrzymać taki długi dystans. 
Nagle mignął przed moim pyskiem jakiś zygzak i już po chwili sarnę przygniótł inny wilk. Przywaliłabym w niego z niesamowitą prędkością, gdyby nie to, że w porę wbiłąm łapy w ziemię. Zatrzymałam się strasznie blisko.
Basior siedział na sarnie, ale sam był oszołomiony moją osobą. Zwierzę leżało przywalone i wyglądało na martwe. Szkoda, bowiem zaczynałam już tę sarnę lubić.
Teraz zdałam sobie sprawę, jak długo biegłam bez zatrzymania. Mój oddech stał się nierówny a w łapach poczułam silny ból. 
- Uh! Emm... chyba podprowadziłem ci zwierzynę - zakłopotał się obcy.
Złapałam oddech i wysiliłam się na odpowiedź.
- Oh... Umm... To było... niespodziewane - przełknęłam ślinę - wyskoczyłeś tak nagle... eee... długo tam byłeś? - zapytałam, chociaż nawet nie wiedziałam gdzie przedtem wilk stał.
- Niezbyt... Ahhh... ta sarna... - wyciągnął pazury z ofiary i powoli wstał. 
Teraz dostrzegłam długie ślady na złotym boku sarny i przegryzione gardło.
- Cóż... to ty ją upolowałeś - oznajmiłam siląc się na uśmiech.
- No... chyba tak - on też się uśmiechnął. - mogę poznać twoje imię? Może kiedyś ci się zrekompensuję. 
- Arcadia, ale nie trzeba, naprawdę. Nawet nie miałam zamiaru tej sarny...umm... -zawachałam się. - skrzywdzić. 
- Ee... doprawdy? - uniósł "brew".
- Cóż... - omiotłam wzrokiem pocharataną kopytami ziemię. - wydaje się, że bawiłam się z sarną w wyścigi.
Otworzył pysk i zaraz go zamknął. Zrobił niezrozumiały gest łapą.
- No ten... zjesz ze mną? Bo chyba...
Zaśmiałam się.
- Zrobiło się dosyć niezręcznie nieprawdaż? No cóż, nie chcę ci przeszkadzać w "uczcie", jedz sam, to twoja zdobycz.
Owinęłam się ogonem i zmierzyłam wzrokiem wilka. Ze zdziwieniem stwierdziłam, iż miał podobne umaszczenie do mojego. Może inne ułożenie plam, ale ich barwa była identyczna jak moja. Może byliśy spokrewnieni? Możliwe. Uśmiechnęłam się pod nosem.

< Daniel James Christopher? Wybacz, że takie krótkie ;___; >

czwartek, 21 maja 2015

Przypomnienie (KSW)

Chciałabym przypomnieć o pisaniu opowiadań! Od żadnego członka nie dostałam nieobecności... Więc.... Osoby, które nie piszą opowiadań to:
Dark Soul
Hinshi
Oraz proszę o napisanie pierwszego opowiadania:
Arcadie


Daje wam tydzień!
~Nightmare

Od Ogórka Cd. Nightmare

Pobiegłem szukać sobie jaskini. Biegłem tak kilka godzin, aż zauważyłem wspaniałą jaskinię. Była tak piękna, wręcz idealna. Do tego ten piękny zapach, taki kuszący, taki intensywny, taki... idealny. Powolutku wstałem i przedłużając tę chwilę, jak tylko mogłem. W końcu weszłem do tej wspaniałej jaskini. Odkąd tylko się w niej znalazłem wiedziałem, że żaden wilk w niej nie mieszkał. Zdziwiło mnie to. Od razu przystąpiłem do oglądania jaskini. Idealnie odpowiadała moim potrzebą. W małej wnęce było źrudełko pitnej wody. W ścianie przeciwległej do ściany ze źrudełkiem, były jakby półki, wykute w skale. Pomyślałem, że przydałoby się zrobić jakieś posłanie. Powąchałem tylko ścianę na pożegnanie i pobiwgłem szukać jakiejś zwierzyny. Biegałem tak przez pół godziny, zanim tafiłem na trop jeleni. Ruszyłem tropem i po chwili znalazłem okazałe stado. Nie czekając na nic, rzuciłem się od razu na największego jelenia. Stado się spłoszyło, a ja pognałem jak tęczowa strzała za nim. W końcu dopadłem do jelenia. Powaliłem go kilkoma kłapnięciami szczęk. Zaciągnęłem truchło do jaskini. Zostawiłem go tam i z zamiarem odpoczynku, posłałem spojrzenie na skalne "półki". W tym momęcie przypomniałem sobie straszną rzecz. Po rozmowie z tamtą waderą zapomniałem wziąść moich słoików! Wybiegłem galopem z jaskini i ruszyłem w stronę miejsca rozmowy. Parę godzin mi zajęło zanim je odnalazłem. Szybko przeliczyłem wszystkie słoiki i ze zgrozą, zauważyłem, że jednej brakuje. Prawie załamałe, się nerwowo, jednak dojrzałem ją, pod kamieniem. Odetchnęłem z ulgą i wzięłem ją w łapy. Nagle zza krzaków wyszła ta sama wadera. Wyglądała na zdziwioną moim widokiem.
- Yyy... Nie mogłeś znaleźć sobie jaskini? - spytała
- Nie. Znalazłem i jest wspaniała! Chodź zobacz! - pociągnęłem ją za łapę

<Nightmare?>

wtorek, 19 maja 2015

Od Vox'a CD. historii Demeter

Szliśmy przez las szukając jakiejkolwiek zwierzyny. Nagle Demeter pobiegła jak szalona przed siebie, ja specjalnie nie wiedząc co robić rzuciłem się za nią. Wadera zręcznie omijała każde drzewo, patrzyłem na to pełen podziwu. Mi pomagały przy nagłych skrętach pióra, a Alfa dobrze radziła sobie bez nich. Widać było w jej ruchach umiejętności rodu, z którego się wywodziła... Przez te całe rozmyślanie prawie wpadłem na drzewo. Prawie, bo w porę odbiłem się od ziemi i "wbiegłem" na przeszkodę. Demeter zatrzymała się i podeszła do drzewa.
- Zawsze tak często masz wypadki, czy to ja przynoszę pecha?- zaśmiała się.
- Ani to, ani to- odparłem z uśmiechem.- Widzę coś! Dokładniej stadko jeleni niedaleko.
Zeskoczyłem z drzewa i ruszyłem w stronę stada. Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Stadko było dość duże, więc mieliśmy z czego wybierać. Ja ustanowiłem za cel pewną łanię spokojnie jedzącą trawę. Demeter ukryła się w krzakach obok, lecz gdy tylko miała wyskakiwać na swoją ofiarę, coś się stało i wilczyca padła jak długa na trawę. Jelenie oczywiście spłoszyły się i uciekły.
- Wybacz- mruknęła Alfa, kiedy wstała.
- Nic nie szkodzi- uśmiechnąłem się.- Znajdziemy coś innego.
Po chwili faktycznie naszym łupem stało się kilka zajęcy. Usiedliśmy pod wielkim drzewem i zaczęliśmy zajadać się.
- Vox, a czy ktoś opowiadał ci o smokach, które dawniej żyły tutaj?- zapytała Demeter po chwili ciszy.
- Hmm... Tak, przypominam sobie! Żyły tu kiedyś klany, prawda?- wadera przytaknęła.- Mój dziadek opowiadał mi o tym kiedyś. Ponoć miałem tam przodka, ale to tylko legenda. Pamiętam, że dziadek mówił o smokach. Wielkie, potężne, majestatyczne. Po wojnie zostało ich tylko niewiele, a potem wyginęły doszczętnie...

Demeter? :3

Od Nightmare Cd. Ogórka

On był bardzo, bardzo DZIWNY. Nie chciało mi się z nim gadać...
- Może... - zaczęłam powoli. - Dołączyć do mojej watahy?
- Pewnie - odparł.
- To możesz znaleźć sobie jaskinię - powiedziałam.
- Dzięki za zezwolenie - zaśmiał się i odszedł.
Miałam akurat jeszcze parę spraw do załatwienia więc i ja odeszłam.
(Ogórek? sorki, brak weny)
Szablon wykonany przez Jill