Szliśmy przez las szukając jakiejkolwiek zwierzyny. Nagle Demeter
pobiegła jak szalona przed siebie, ja specjalnie nie wiedząc co robić
rzuciłem się za nią. Wadera zręcznie omijała każde drzewo, patrzyłem na
to pełen podziwu. Mi pomagały przy nagłych skrętach pióra, a Alfa dobrze
radziła sobie bez nich. Widać było w jej ruchach umiejętności rodu, z
którego się wywodziła... Przez te całe rozmyślanie prawie wpadłem na
drzewo. Prawie, bo w porę odbiłem się od ziemi i "wbiegłem" na
przeszkodę. Demeter zatrzymała się i podeszła do drzewa.
- Zawsze tak często masz wypadki, czy to ja przynoszę pecha?- zaśmiała się.
- Ani to, ani to- odparłem z uśmiechem.- Widzę coś! Dokładniej stadko jeleni niedaleko.
Zeskoczyłem z drzewa i ruszyłem w stronę stada. Po kilku minutach
byliśmy na miejscu. Stadko było dość duże, więc mieliśmy z czego
wybierać. Ja ustanowiłem za cel pewną łanię spokojnie jedzącą trawę.
Demeter ukryła się w krzakach obok, lecz gdy tylko miała wyskakiwać na
swoją ofiarę, coś się stało i wilczyca padła jak długa na trawę. Jelenie
oczywiście spłoszyły się i uciekły.
- Wybacz- mruknęła Alfa, kiedy wstała.
- Nic nie szkodzi- uśmiechnąłem się.- Znajdziemy coś innego.
Po chwili faktycznie naszym łupem stało się kilka zajęcy. Usiedliśmy pod wielkim drzewem i zaczęliśmy zajadać się.
- Vox, a czy ktoś opowiadał ci o smokach, które dawniej żyły tutaj?- zapytała Demeter po chwili ciszy.
- Hmm... Tak, przypominam sobie! Żyły tu kiedyś klany, prawda?- wadera
przytaknęła.- Mój dziadek opowiadał mi o tym kiedyś. Ponoć miałem tam
przodka, ale to tylko legenda. Pamiętam, że dziadek mówił o smokach.
Wielkie, potężne, majestatyczne. Po wojnie zostało ich tylko niewiele, a
potem wyginęły doszczętnie...
Demeter? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz