Pobiegłem szukać sobie jaskini. Biegłem tak kilka godzin, aż zauważyłem wspaniałą jaskinię. Była tak piękna, wręcz idealna. Do tego ten piękny zapach, taki kuszący, taki intensywny, taki... idealny. Powolutku wstałem i przedłużając tę chwilę, jak tylko mogłem. W końcu weszłem do tej wspaniałej jaskini. Odkąd tylko się w niej znalazłem wiedziałem, że żaden wilk w niej nie mieszkał. Zdziwiło mnie to. Od razu przystąpiłem do oglądania jaskini. Idealnie odpowiadała moim potrzebą. W małej wnęce było źrudełko pitnej wody. W ścianie przeciwległej do ściany ze źrudełkiem, były jakby półki, wykute w skale. Pomyślałem, że przydałoby się zrobić jakieś posłanie. Powąchałem tylko ścianę na pożegnanie i pobiwgłem szukać jakiejś zwierzyny. Biegałem tak przez pół godziny, zanim tafiłem na trop jeleni. Ruszyłem tropem i po chwili znalazłem okazałe stado. Nie czekając na nic, rzuciłem się od razu na największego jelenia. Stado się spłoszyło, a ja pognałem jak tęczowa strzała za nim. W końcu dopadłem do jelenia. Powaliłem go kilkoma kłapnięciami szczęk. Zaciągnęłem truchło do jaskini. Zostawiłem go tam i z zamiarem odpoczynku, posłałem spojrzenie na skalne "półki". W tym momęcie przypomniałem sobie straszną rzecz. Po rozmowie z tamtą waderą zapomniałem wziąść moich słoików! Wybiegłem galopem z jaskini i ruszyłem w stronę miejsca rozmowy. Parę godzin mi zajęło zanim je odnalazłem. Szybko przeliczyłem wszystkie słoiki i ze zgrozą, zauważyłem, że jednej brakuje. Prawie załamałe, się nerwowo, jednak dojrzałem ją, pod kamieniem. Odetchnęłem z ulgą i wzięłem ją w łapy. Nagle zza krzaków wyszła ta sama wadera. Wyglądała na zdziwioną moim widokiem.
- Yyy... Nie mogłeś znaleźć sobie jaskini? - spytała
- Nie. Znalazłem i jest wspaniała! Chodź zobacz! - pociągnęłem ją za łapę
<Nightmare?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz