Którą ścieżkę wybierasz?

środa, 13 maja 2015

Od Ogórka

To był słoneczny (fakt spadania deszczu, odłóżmy na potem) i zapowiadający się dobrze dzień. Dobrze ponieważ, jeszcze ani razu nie dostałem jednego z moich słynnych napadów, pewnie jeszcze słynniejszej choroby. Szedłem więc miarowym krokiem w nieznane, ciągnąc za sobą spory worek wypchany słoikami po majonezie.Co jakiś czas, zerknąłem na mój dobytek, aby po chwili zatrzymać się, wziąć jeden ze słoików i napawać się tym pięknym widokiem lśniącego w słońcu szkła. Kiedy tak obracałem w łapach jedną z nich, siedząc akurat na wielkim głazie, zauważyłem wspaniały zapach ścian jaskini. 
*'Co za cudowny dzień!' pomyślałem. Nie dość, że mam przy sobie dokładnie 240 umytych, zrobionych z kolorowego szkła słoików, to jeszcze za chwilę będę mógł powąchać ściany jaskini! Och, jak ja kocham ich zapach. Lekka woń wapna, zmieszana z mchem i kości to coś, za co mógłby skoczyć w ogień, a nawet rzucić się na Kolektora (mógłbym to zrobić i bez tego, ale to szczegół), chociaż ten pomiot piekielny, zasługuje na znacznie większą karę, za swe niegodziwe czyny!
Szybko otrząsnąłem się z niepotrzebnych myśli i zacząłem węszyć.
Kiedy już udało ustalić mi się kierunek skąd dochodziła ta cudna woń, pobiegłem w jego stronę niczym tęczowa strzała. Czułem jak mnie wzywa, jak właśnie spełnia się moje 
najskrytsze pragnienie, a zarazem przeznaczenie. Powąchać ściany.
Maksymalnie przyśpieszyłem, aż iskry w kolorze najbardziej tęczowej tęczy, zaczęły się sypać za moją pędzącą postacią. Po tych kilku chwilach szaleńczego biegu, znalazłem się na skraju lasu. W mojej głowie, zaczęły kłębić się nowe myśli.
'A co jeśli to wapienna jaskinia?!' Moje źrenice zwiększyły się do rozmiarów dorodnej pięciogroszówki, a z pyska zaczęła kapać ślina. Nie, na pewno nie. Nie jestem godzien dostąpić takiego zaszczytu i to w jeszcze jednym dniu! Moje serce biło jak oszalałe. Postanowiłem wreszcie ukrócić całą tą niepewność i wejść do jaskini.
No cóż, miałem rację, nie była to wapienna jaskinia. Widok, który ujrzałem, był jednak wystarczającą rekompensatą. W jaskini, wisiała w powietrzu jakiś człowiek. Unosił się na anielskich skrzydłach, miał na głowie dwa, pomarańczowe rogi, a odziany był w togę w kolorach flagi Włoch.
- Czekałem na ciebie - powiedział, sfruwając z podestu w formie gigantycznego, karmazynowego muchomora - To ty jesteś wybrańcem, tylko Ty masz prawo do Jednego Życzenia, które mogę spełnić.
"Jednego życzenia, które mogę spełnić" - te słowa, odbijały się echem w mojej głowie, od czasu do czasu przerywane innymi głosami, które naturalnie w niej przebywały, namawiając mnie do rzeczy o jakich śmiertelnikom się nie śniło.
Od początku wiedziałem czego chcę. Przyłożyć nos do ścian tej jaskini i wdychać ile tylko można.
Telepatycznie, porozumieliśmy się w kwestii Jednego Życzenia i już po chwili, zbliżałem nozdrza do ściany. Już miałem zaciągnąć się tą iście boską wonią, kiedy nagle usłyszałem czyjeś wołanie. Było odległe, ale i tak mogłem je dosłyszeć.
- Żyjesz? Hej, żyjesz? - głosiło
Po tym, wszystko co było dookoła mnie, zaczęło się rozpadać. Niebo przełamało się na pół, podłoże przecięła wstęga prowadząca do samego wnętrza ziemi, w którą za pomocą jakiejś nieznanej mi siły, zostałem wciągnięty.*
Otworzyłem oczy i ujrzałem stojącą nade mną waderę pokrytą piórami.
'Nie, to nie mógł być sen! Wszystko było takie prawdziwe. Ta jaskinia...' pomyślałem
- No, nareszcie się obudziłeś - powiedziała
- Kim jesteś? - zdołałem wydukać pytanie.
- Nightmare - przedstawiła się - a i musisz uważać na drzewa, w jedno jakiś czas temu ostro przyłożyłeś
A więc jednak, to BYŁ sen. Byłem bliski załamania nerwowego, właśni przepuściłem okazję powąchania najwspanialszej jaskini w całym moim życiu.
- Wszystko ok? - zapytała zdezorientowana
- Nie. Nie jest ok! - z moich oczu wyciekła pojedyncza. Tylko jedna, ponieważ zły świat nie uznaje słoików po majonezie jako domeny płatniczej. W sumie to i dobrze, będę miał je wszystkie tylko dla siebie.

<Nightmare?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez Jill