Którą ścieżkę wybierasz?

niedziela, 10 maja 2015

Od Ides'a

Las. To takie… królewskie miejsce. Majestatyczne drzewa, górujące niczym strażnicy po obu stronach wydeptanej ścieżki, którą szedłem. Mówi się, że nocą wszystkie dźwięki zamierają, a nie jest to prawdą. A przynajmniej na pewno nie w lesie. Po zmroku usłyszeć chyba można nawet więcej odgłosów niż za dnia. Pohukiwanie sowy, inne wilki wyjące do księżyca, czy nawet hałas wywoływany przez moje kroki. Piski nietoperzy, cykanie owadów, śpiew… Śpiew? Zatrzymałem się, rozglądając dookoła. Zastrzygłem uszami, próbując wyłapać, skąd pochodzi muzyka. Obróciłem łeb w stronę źródła dźwięku. Zrobiłem kilka kroków, upewniając się co do kierunku, po czym ruszyłem za śpiewem. Z każdym mijanym drzewem głos stawał się wyraźniejszy i już po chwili mogłem stwierdzić, że należy on do wadery. Zaintrygowany poszedłem dalej. Przypomniałem sobie o tym, że moja sierść jest aż nadto widoczna, zwłaszcza w nocy, dlatego od tamtej pory poruszałem się już tylko w cieniu, gdzie moc pozwalała mi się kamuflować. Bądź co bądź nie obawiałem się wadery – po prostu to raczej rzadkość spotykać SAMOTNĄ waderę w środku lasu, mniej więcej o północy, stwierdziłem, patrząc na położenie księżyca. Pogrążony w myślach i w pewnym stopniu zasłuchany w śpiew nadepnąłem na gałązkę. Patyk złamał się z trzaskiem, na co głos nieznajomej ustał. Skoro go usłyszała, musiała znajdować się blisko. Rozgarnąłem łapą najbliższe zarośla, odsłaniając leśną polanę. Naprawdę nie pytałem co ona robiła tam w środku nocy, sama, śpiewając. Biała wadera z czarnymi znaczeniami na pysku, spojrzała prosto na mnie. Zrobiłem kilka kroków, lustrując z zaciekawieniem ruchy nieznajomej. Najpierw poderwała się z ziemi, na której chyba wcześniej leżała, po czym stanęła wyprostowana. Okrążyłem ją dwa razy, po czym usiadłem naprzeciwko niej, również się prostując.
-Jestem Demeter – powiedziała neutralnym tonem, uśmiechając się lekko.
-Ides – przedstawiłem się krótko. Sam fakt, że postanowiłem do niej podejść był niecodzienny, a co dopiero to, że zacząłem z nią konwersację. No dobrze, jak na razie wypowiedziałem jedno słowo, ona dwa, ale jakieś podstawy rozmowy są – Masz… melodyjny głos – dodałem niepewnie.
Brawo Ides. MELODYJNY?! Naprawdę?!
-Znaczy… ładny – poprawiłem się zimnym tonem, żeby choć trochę ukryć wstyd. Najchętniej zrobiłbym w tamtym momencie facepalm’a, jednak nie chciałem kompromitować się jeszcze bardziej.
Demeter się zaśmiała. Spojrzałem na nią zaskoczony – albo próbowała stworzyć mniej niezręczną atmosferę, albo szczerze ją to bawiło. Obstawiałem to drugie.
-Mieszkasz na tych terenach? – spytałem, chcą zejść z tematu śpiewania i zamaskować jakoś moją poprzednią gafę.


< Demeter, wilkełko? :3 >

1 komentarz:

Szablon wykonany przez Jill