Którą ścieżkę wybierasz?

sobota, 9 maja 2015

Od Ides'a

Szedłem po kamienistym zboczu, uważnie stawiając każdy krok. Naprawdę nie miałem ochoty skończyć jako pokarm dla sępów, roztrzaskany na skałach w dole. Rzuciłem spojrzenie na przepaść, szybko odwracając wzrok z powrotem. Że też musiałem wybrać akurat tą drogę! Kolejny raz przekląłem swoją upartość, po czym stanąłem wreszcie na pewniejszy gruncie. Ruszyłem dalej wąską ścieżką, biegnącą tuż przy skalnej ścianie. Co chwila spod moich łap osuwały się drobne kamienie, sprawiając, że moje serce zatrzymywało się na kilka sekund. Góry. Dlaczego akurat na mojej drodze do szczęścia muszą stać góry?! Nie no, żartuję. Droga do szczęścia to może nie była, ale nazwijmy ją „drogą do innego życia”. I tej wersji się trzymajmy. W niektórych momentach musiałem iść przyciśnięty do chłodnej powierzchni, żeby nie zakończyć swojego żywota na dnie rwącej rzeki i ostrych skałach, które sprawiały mało pozytywne wrażenie. Odetchnąłem z ulgą, kiedy w końcu przełęcz zaczęła się obniżać, a ja znalazłem sią na rozległej łące. Przez jej środek biegła wydeptana dróżka, którą od razu podążyłem. Stopniowo przechodziłem do lekkiego truchtu, a już po chwili biegłem najszybciej jak mogłem. Wysoka trawa smagała moje boki, ale nie zwracałem na to większej uwagi. Przymknąłem oczy, rozkoszując się silnym powiewem targającym moją sierść. To właśnie moja definicja wolności – robienie tego, co się kocha, gdzie się chce i kiedy się chce. Nagle gwałtownie wyhamowałem. Zatrzymałem się tuż przed zdziwionym pyskiem rudej wadery, do złudzenia przypominającej lisicę. Wydawała się równie zaskoczona co ja. Zamrugałem kilka razy, po czym zdezorientowałem się jeszcze bardziej. Wilczyca stojąca przede mną miała bardziej kasztanowe futro oraz zdecydowanie pewniejszą postawę. Szybko z powrotem przywołałem na pysk obojętny wyraz, zmącony wcześniej na ułamek sekundy przez zdziwienie.
-Kim jesteś? – spytałem sucho. Obchodziło mnie to tylko tyle, że chciałem się dowiedzieć, gdzie właściwie jestem.
-Cheshire – odparła samica wesołym tonem – A ty? – zmierzyłem ją spojrzeniem od góry do dołu, po czym zdecydowałem się odpowiedzieć. W sumie, co mi szkodzi?
-Ides – rzuciłem krótko, odsuwając się kilka kroków – Co to za tereny?
Nie chciałem się wdawać w rozmowę, dlatego starałem się, żeby mój głos brzmiał jak najbardziej obojętnie. Informacje o położeniu. I tyle.
-Jesteśmy przy Północnej Granicy – wadera przeniosła wzrok na coś za moimi plecami – A tam są Odległe Góry – jakby na krótką chwilę odleciała, zatopiła się w myślach. Może wyobrażała sobie, jak tam jest? Za tymi Odległymi Górami, zza których, swoją drogą, właśnie przychodzę?
Odwróciłem się. Rzeczywiście, z oddali ośnieżone szczyty prezentowały się godnie i majestatycznie, jakby były dużo starsze, niż nam się wydaje.
-Wcale nie jest tam tak cudownie, jak myślisz – powiedziałem, sam nie wiem dlaczego.
-Skąd możesz to wiedzieć? – zwróciła na mnie swoje niebieskie oczy – Nie byłeś tam.
Popatrzyłem na nią ironicznie.
-Nie? W takim razie powiem ci tylko, że ty raczej się do nich nie zbliżaj.
Ruszyłem w kierunku lasu rozciągającego się naprzeciwko. Zmierzałem prosto do cienia, jaki dawały drzewa. Wtedy przynajmniej mógłbym wtopić się w tło, a ta Che… coś tam nie zobaczyłaby mnie więcej na oczy.
-O co chodzi? – spytałem sucho, kiedy niespodziewanie zagrodziła mi drogę. Zastrzygłem uszami.


< Cheshire? c; >

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Tak c; *udaje, że wcale nie jest lamą i wie o co chodzi*

      Usuń
  2. Cholera, Ethan jaki masz problem?
    ~Demeter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi o to, że kozaczy że przeszedł przez te góry xD
      No sorry bardzo.

      Usuń
  3. Aha xD Rzeczywiście tak to trochę brzmi, ale cóż ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam xD
    Ja po prostu lubię wypatrywać niedopatrzenia xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie jest niedopatrzenie xD

      Usuń
    2. Jakby ci to wytłumaczyć... dobra w ciul z tym xD nie che mi się xD

      Usuń
    3. Jest dobrze i tej wersji się trzymajmy... xd

      Usuń

Szablon wykonany przez Jill